Czas na podsumowanie Biwaku w Beskidzie Śląskim.
Nasz pierwszy zupełnie samodzielny kilkudniowy wyjazd właśnie się zakończył. Choć przygotowaniom towarzyszyło wiele stresów, zwłaszcza patrząc na prognozę pogody, to zrealizowaliśmy plan w 100% a może nawet lepiej.

I tak jak gawędziliśmy przy Obrzędowym Ognisku, że jeśli my sami będziemy dbać o przyrodę, tak Matka Natura nam się odwdzięczy. Tak się stało. Pogoda była rewelacyjna, Duch Beskidów czuwał by nikt się nie połamał na oblodzonych szlakach, a wędrowniczy duch wyzwania dodawał sił nam wszystkim. 

Na początek 7 km z Istebnej do Chatki. Długa wyczerpująca droga i nie nagrzana jeszcze chatka nie pokonały dobrego humoru i harcowania. Funkcję oboźnej objęła dh. Mery a kwatermistrzyni dh. Jaga. Mimo że debiutowały w tej roli poradziły sobie świetnie.

Sobotnia wędrówka miała inny niż zazwyczaj charakter. Podzieleni na dwie grupy, szliśmy różnymi szlakami aby w połowie drogi spotkać się, wymienić uwagami, odpocząć i podążyć dalej każda grupa w swoją stronę. Pomysł okazał się rewelacyjny. Czasowo wszystko się zgrało i wróciliśmy do wreszcie nagrzanej chatki o zaplanowanej godzinie. Nasi harcerze zdobyli dzięki temu sprawności Łazika i Trampa. Po 17 km wszyscy byliśmy nieco zmęczeni więc zaraz po wspólnie przygotowanym obiedzie udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.

W ramach dalszych zajęć wzięliśmy udział w obrzędowym ognisku, pogawędziliśmy o Prawie Harcerskim, szczególny nacisk położyliśmy na szósty punkt prawa (Harcerz szanuje przyrodę i stara się ją poznać). W trakcie ogniska “walczyliśmy” z żywiołem próbując nie dopuścić do zgaszenia świeczki podczas naszego pierwszego ogniobrania. 

Chyba po raz pierwszy nasze ognisko wyglądało jak ognisko, brzmiało jak ognisko i grzało jak ognisko. Po jego zakończeniu pomimo chłodu i spadającego śniegu nikt nie chciał wracać do chatki. Trwając w poogniskowym nastroju śpiewaliśmy patrząc w dopalające się polana.
Później została nam tylko integracja, granie i śpiewanie wraz z harcerzami z Bielska Białej oraz pakowanie, pakowanie i pakowanie. Następnego dnia zmęczenie wróciliśmy do domów.

Pierwszy samodzielny biwak, niesamowite przeżycia, wielki wyczyn, wędrówki po Beskidzie Śląskim, przygoda i prawdziwe harcowanie pozostaną w naszej pamięci na długi, długi czas.

Dziękuję wszystkim za udział i pomoc. Gratuluję i jestem z Was dumny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *